Odjechane życie,  Publicystyka

Szekspirowski dylemat „szczepić czy nie szczepić”

To nie zamknięcie świata pozbawia nas człowieczeństwa, to my sami. Najpierw wybory podzieliły kraj na pół, teraz szczepionki. Szekspirowski dylemat „szczepić czy nie szczepić” w swej istocie nie jest niewłaściwy, ale brak rozsądku w dyskusji już tak.


Polaryzacja opinii przybiera na sile, a mnie brakuje energii na walkę z wiatrakami. Dawkuję sobie informacje, nie oglądam telewizji, ale cześć moich znajomych najwidoczniej wzięła sobie za cel uświadomienie mnie jakie działanie jest jedynie słusznym. Podpierają się przy tym pseudonaukowymi treściami okraszając je wymownie słowami: słuchaj i wyciągaj wnioski.

Dlaczego określony światopogląd nie uwzględnia wolności drugiego człowieka? W moim rozumieniu granice wolności kończą się tam, gdzie zaczyna inny człowiek. Jak na przykład picie alkoholu – chcę to piję, ale jeśli już, to nie wsiadam za kółko.

Nasza wolność nie może szkodzić innym!

Wszyscy mamy przesyt histerii związanej ze skutecznością/brakiem szczepienia. Każda osoba posiadająca rozum jest w stanie wyciągnąć wnioski i postąpić zgodnie z własną wolą. Sytuacja jest polaryzująca, nie ma potrzeby przekonywać się wzajemnie argumentami za/przeciw. Jesteśmy dorośli, a niektórzy odpowiedzialni.

Przypuszczam, że większą cześć życia mam już za sobą (statystyka na to wskazuje), dlatego nauczyłam się już, że przekonywanie kogoś do własnych racji nie ma sensu, jeśli nie odbywa się na płaszczyźnie porozumienia. Bo różnić można się też pięknie.

Mam znajomych wegetarian, którzy w obronie słuszności tego sposobu odżywiania chętnie przegryźliby oponentom gardła. Bezdzietne koleżanki wytykające błędy wychowawcze, kolegów żyjących od lat za granicą zdecydowanych nie wracać do kraju, ale chętnie wytrącających się do sposobu jego urządzania.

Wszystkim wam, którzy „wiecie lepiej” mówię to, co widzieliście na transparentach podczas strajku kobiet. W waszym ujadaniu na drugiego człowieka nie ma ani krzty miłosierdzia, o którym tak często prawicie po wyjściu z kościoła.

Kochani moi Przyjaciele

Dobrzy i Wrażliwi, których w moim wieku ma się mniej, niż palcy na jednej dłoni. Wy, z którymi rozmawiam o przemijaniu, starości, strachu, głodzie uczuć, dylematach etycznych, wspominam uśmiechniętą przeszłość, snuję plany, którym podarowałam kawałeczek duszy wypełniając pustkę cząstkami Waszych – DZIĘKUJĘ. Wasza wrażliwość zmiękcza moje zatwardziałe ego.


Wracając do meritum, dylemat szczepionkowy jest iście szekspirowski. Szczepić czy nie szczepić – oto jest pytanie.

Ja znam odpowiedź.
Ciąży na mnie odpowiedzialność nie tylko za siebie.

Opowiadam o świecie i ludziach, którzy w nim żyją, czyli trochę o Tobie i o mnie. Dzielę relacjami z wypraw na własną rękę, najchętniej do Azji. Przyglądam się innym, zastanawiam kim są, jak żyją, za czym tęsknią. W przerwach od podróżowania opisuję magię teatru i zmagania, przed jakimi staje aktorka nieprofesjonalna, którą bywam. Podróżowanie w głąb siebie to zastanawianie się kim jestem i dokąd zmierzam. Bo w życiu poza celem liczy się sens istnienia, który nadają także inni ludzie, dlatego ważne kim się otaczasz.