kwarantanna
Odjechane życie

Kwarantanna pomimo braku bezpośredniego kontaktu z osobą zarażoną

Kwarantanna, czyli jak ostry cień mgły i mnie dopadł rykoszetem pomimo braku bezpośredniego kontaktu z osobą zarażoną. Okazuje się, że zawód nauczyciela zawodem wysokiego ryzyka. Jedna „pozytywna” uczennica i klasa, nauczyciele oraz ich domownicy (ja, ja, ja panie władzo) lądują na kwarantannie.


Co się czuje, kiedy trzeba siedzieć plackiem i oddawać słodkiemu nic nierobieniu? Ano trafia cię szlag. Niby marzysz o emeryturze i spokojnych porankach, dniu w którym twój pies sam wyjdzie na spacer, a jak już tego doświadczysz (pies oddelegowany do domku tymczasowego), to trafia cię szlag. Poczucie ograniczenia, ba! O G R A N I C Z E N I E wolności wyzwala demona.

I wtedy głos rozsądku (dokładniej rzecz ujmując Mąż Ulubiony) rzecze:

To może być dobry, spokojny czas, jeśli tylko się postaramy.

No to postaraliśmy się.

Kwarantanna to nie wymówka od pracy

Z pomocą przyszło home office (bo oboje mogliśmy pracować zdalnie, a jak wiadomo praca wbrew pozorom jest lekarstwem jeśli nie na całe zło, to na bezczas na pewno), udało się znaleźć chwilę na kilka odkładanych rzeczy, gorzej ze stertą książek do przeczytania – urosła (chyba znienawidzę kindla, każdą książkę możesz mieć na dwa kliki).

Po 10 dniach wróciliśmy fizycznie do pracy, między ludzi. Do domu wrócił nasz pieseł. Dorosłe dziecię wreszcie nie musi dostarczać zakupów na wycieraczkę i wynosić pozostawionych tam worków ze śmieciami (idiotycznie tak porozumiewać się przez zamknięte drzwi).

Współczuję policjantom, którzy wielokrotnie odwiedzali nas podczas kwarantanny i kazali sobie machać przez okno (nie mniej idiotyczne odczucie jak rzeczona wyżej rozmowa zadrzwiowa). Pewnie woleliby łapać bandydytów, niż doglądać niesubordynowanych obywateli (bo kto plackiem siedzi ten siedzi).

Dziękuję pracownikom urzędu miasta, którzy dzwonili z pytaniem, czy jesteśmy zaopiekowani przez osobę trzecią, bo gdyby nie, to można prosić o pomoc o każdej porze (pan z działu kryzysowego kontaktował się w niedzielne popołudnie). MOPS też czuwa.

Dzielnicowy osobiście wykonał telefon, życzył zdrowia i oferował pomoc w przyziemnych sprawach (dopiero na kwarantannie dowiadujesz się, że codzienny banał potrafi urosnąć do wielkiego problemu).

W życiu nie uwierzyłabym, że machina działa tak sprawnie, a w dodatku ma ludzką twarz. Nie wiem, czy to zasługa naszych lokalnych służb, czy w całym kraju człowieka na kwarantannie traktuje się jak CZŁOWIEKA, ale doświadczyłam i jestem pozytywnie zaskoczona.

Kwarantanna może się powtórzyć

Cieszę się, że wracam między ludzi. Miło posiedzieć w domu, ale z własnej woli, we własnym rytmie poprzeplatanym spacerami. Zmuszanie nas do czegokolwiek nie czyni dobrze psychice (ale też te 10 dni to za mało, żeby dać w kość, a dostatecznie, by nie mieć na sumieniu innych). Niestety kwarantanna może powrócić do naszego domu szybciej, niż myślę. Praca w środowisku szkolnym wymusza kontakt z wieloma osobami, a środki bezpieczeństwa mogą co prawda uchronić kogoś od zarażenia, ale w przypadku pozytywnego testu kogoś z otoczenia profilaktyczna kwarantanna wielce prawdopodobna.

Uzbrojona w maseczkę wyruszam na podbój świata (póki co w granicach miasta).

Dobrego, zdrowego życia!

Opowiadam o świecie i ludziach, którzy w nim żyją, czyli trochę o Tobie i o mnie. Dzielę relacjami z wypraw na własną rękę, najchętniej do Azji. Przyglądam się innym, zastanawiam kim są, jak żyją, za czym tęsknią. W przerwach od podróżowania opisuję magię teatru i zmagania, przed jakimi staje aktorka nieprofesjonalna, którą bywam. Podróżowanie w głąb siebie to zastanawianie się kim jestem i dokąd zmierzam. Bo w życiu poza celem liczy się sens istnienia, który nadają także inni ludzie, dlatego ważne kim się otaczasz.